UDZIAŁ W REGATACH
Pomysł na udział w październikowych międzynarodowych regatach Offshore Challenge w Chorwacji, pojawił się za namową Filipa i Sławka zaraz po jesiennym Coast Cup 2024. Trudniejsza nawigacyjnie i żeglarsko impreza miała rzekomo cyt. „oddzielać chłopców od mężczyzn”. W 2021 roku, w warunkach dochodzących do 50 węzłów, przekroczyliśmy naszą Bavarką jej konstrukcyjne możliwości ślizgając się z falami w baksztagu 11-14 węzłów (nasz rekord 14,5 knt!!!).
Chętnych na nowe wyzwanie w 2025 roku nie zabrakło. Sprawnie zebraliśmy załogę i zgłosiliśmy się do startu w grupie jachtów One Design – Bavaria 46 Cruiser z Genakerem. Większość z 8 osobowej załogi znała ten jacht już wcześniej.
Organizatorzy wydarzenia: Jedriličarski klub żeglarski Kun oraz Pitter Yachtcharter na początku miesiąca zamknęli listę startową na poziomie 35 załóg (21 w grupie One Design i 14 w ORC).
11.10 wraz z załogą: Filip Kata, Sławek Skwarczyński, Rafał Mania, Toni Selini, Rysiek Mozdyniewicz, Maciej Jakubowski, Grzesiu Zalewa rozpoczynamy międzynarodowy klasyk z Biogradu do Dubrovnika i z powrotem. Offshore Challenge są częścią Austriackiego Pucharu Offshore.
SPOTKANIE Z ZAŁOGĄ
Przygotowanie do regat żeglarskich Offshore Challenge w Chorwacji rozpoczęliśmy od spotkania z załogą w Warszawie. Z racji specyficznych warunków panujących na jachcie, zależało mi aby załoga mogła się wcześniej poznać.
Omówiliśmy wstępny podział ról i zadań na jachcie (Playbook), pracę z Genakerem, właściwości nautyczne jachtu, korzystanie z plotera oraz kwestie bezpieczeństwa – te ogólne oraz dodatkowe, związane ze specyfiką regatowego żeglowania i nocnych przelotów.
Offshore Challenge
11-17.10.2025

Biograd na Moru - Dubrovnik - Biograd na Moru
WSPARCIE LYOFOOD Sp. z o.o.
Po krótkim briefingu, poinformowałem załogę o nawiązaniu współpracy z Polską firmą Lyofood – liofilizowaną i pakowaną hermetycznie żywnością dla aktywnych. Osobiście korzystałem już z produktów Lyo i wiedziałem, że będzie nie tylko logistycznie komfortowo, co też smacznie. Załoga potwierdziła to przy pierwszym posiłku 🙂
W tym miejscu, serdeczne podziękowania za wsparcie i zaufanie dla firmy Lyofood, dzięki której mogliśmy sprawnie i zdrowo uzupełniać nasze kalorie.
Dużą korzyścią ze współpracy z Lyofood (a to było dla nas priorytet), była możliwość odchudzenia jachtu ze zbędnych kilogramów tj. słoików, puszek, butelek, opakowań (śmieci). Produkty Lyofood zalewasz niewielką ilością gorącej wodą, aby po krótkim czasie otrzymać pełnowartościowy posiłek. Paczuszki z Lyo są wyjątkowo pakowne i lekkie, a mniejsze zapotrzebowanie na wodę przy przygotowywaniu posiłków i końcowym zmywaniu jest już istotną wisienką na torcie 🙂
Lyofood jest idealny na wycieczki, większe ekspedycje dla osób aktywnych w terenie, jako zdrowy zamiennik lunchowy w pracy, na kursach, szkoleniach, czy na siłowni (bez omijania posiłku).
Lyo ma w sklepie internetowym blisko 60 rodzajów posiłków do wyboru, a najlepszym feedbackiem jakości jest fakt, że po rejsie załoga złożyła zamówienia na kolejne produkty i poleca je znajomym.
PIĄTEK – przyjazd
Event rozpoczynał się w sobotę, a pierwszy wyścig był zaplanowany na niedzielę. Wcześniejszy piątkowy lot do Zadaru, wydawał się nam dobrym i przemyślanym zabiegiem. Chcieliśmy skorzystać z dodatkowego dnia treningowego, nabrać sił, poznać siebie i jacht.
Wystartowaliśmy w 6 osób z Modlina w piątek po 14:00. Na pokładzie Grzesiu, Sławek, Rysiek, Maciek, Toni, i Ja – promujący nowy projekt szkoleniowo – regatowy JT Sailing. Pozostali członkowie załogi Filip i Rafał mieli dolecieć w sobotę.

SOBOTA – odbiór jachtu
Po krótkim piątkowym wieczorku szkoleniowo – zapoznawczym kładziemy się spać, ciekawi kolejnego dnia. W sobotę pełni energii ruszyliśmy na śniadanie. Usiedliśmy nad wodą w jednej z klimatycznych restauracji znajdującej się naprzeciwko planowanej linii niedzielnego startu. Omówiliśmy plan dnia. W rozmowach udzielała się przedstartowa atmosfera.
Na godzinę 11:00 umówiliśmy się na odbiór jachtu z firmą Pitter Yachtcharter – współorganizatorem wydarzenia. W między czasie doleciał Filip. Podzieliliśmy się sprawnie zadaniami i rolami. Jako Kapitan i organizator dopełniałem formalności, reszta załogi zajęła się zakupami, uzupełnieniem wody w odpowiedniej ilości (waga), przygotowaniem jachtu do odbioru (checklista, uwagi, zdjęcia), odbiorem pakietu startowego, Genakera itp.
Jasny podział obowiązków w załodze oraz intuicyjna i samoobsługowa aplikacja do odbioru naszej Bavari 46 Cruiser s/y Evodia 1 usprawniły procedurę Check in i przyśpieszyła czas zejścia na wodę. Po wrzuceniu bagaży i zakupów, zrobiliśmy briefing bezpieczeństwa i pracy z genakerem. Ruszamy na wodę chwilę po 14:30.


SOBOTA – trening
Trening potraktowaliśmy zapoznawczo, choć funkcje i zadania przydzielone były już wcześniej. Takie ustawienie załogi miało pozostać bez zmian na niedzielny start. Podstawą tego treningu było nawiązanie jasnej komunikacji nawigatora ze sternikiem i trymerami. Ważne było dla mnie zapoznanie się z dynamiką jachtu i jego możliwościami prędkościowymi.
Chwilę po wypłynięciu zauważyliśmy zawieszony log, który pokazywał nam 7 węzłów prądu morskiego w kierunku północnym! Wesoło – prąd jest nierealnie za silny i w kierunku przeciwnym do lokalnych warunków i prognoz). Uznaliśmy że nie tracimy czasu i że zajmiemy się rozwiązaniem problemu na brzegu.
Dzięki znalezieniu w sieci przez Filipa wykresu biegunowych prędkości dla bliźniaczej Bavari 46 Cruiser (tzw. Polarów) mięliśmy już wcześniej nasz Target Speed. Target Speed to maksymalna prędkość jaką może osiągnąć jacht w danych warunkach wiatrowych przy różnych kursach żeglowania względem wiatru.
Istotne było dla nas ustawienie danych w ploterze i oznakowanie trymu (oznaczenie maksymalnych i minimalnych zakresów pracy danej regulacji tj. szotów, wózków, fałów, obciągacza bomu, outhaula, achtersztagu, halsu genakera, fału rolera foka itp).
Finalnie mięliśmy dużo podpowiedzi jak ustawić jacht na warunki od 4 do 24 węzłów przy ostrym i pełnym bajdwindzie, półwietrze, oraz pełnych kursach z wiatrem uwzględniając genaker.
Wracamy do portu dobrze po godzinie 18. W porcie czeka na nas mianowany wcześniej Pierwszy Oficer Rafał – jesteśmy już w komplecie. 8 osobową ekipą wybieramy się na kolację do Konoby (chorwackiej tawerny, gospody), wspólnie omawiamy i planujemy najbliższe dni. Jesteśmy bogatsi o nową wiedzę i doświadczenia, gotowi do startu.




NIEDZIELA – przygotowanie do startu
Bardzo fajnym zwyczajem organizowanych przez Pitter Yacht Charter regat jest poranne otwarcie wydarzenia połączone ze wspólnym śniadaniem wśród 35 międzynarodowych załóg. Na śniadaniu potwierdziliśmy plan dnia, i po wykonaniu pamiątkowego zdjęcia przystąpiliśmy do realizacji swoich porannych zadań. Awaria z logiem została zgłoszona w sobotę, ale usterki finalnie nie udało się usunąć.
Filip (nasz nawigator) aktualizuje Griby (modele pogodowe w mikro skali), które wgrywa w program do wyznaczenia trasy. Mamy więc wstępnie wyznaczoną trasę do mety uwzględniającą dokładność siatki i pomiaru do obszaru 2 km2. W planach jest sprawdzanie prognozy pogody, lokalnie co 3 godziny na Windy i PredictWind oraz aktualizacja Waypointów zgodnie ze zmieniającymi się warunkami wiatrowymi i pozycją konkurencji (aplikacja TracTrac)
O 11:00 odprawa dla skipperów, a o godzinie 13:00 Start.
Dolewamy wody na dziób (prognozowane słabo wiatrowe warunki), odpalamy silnik, odłączamy kabel elektryczny (najpierw od lądu, potem od jachtu), ustawiamy się na swoje pozycje (zgodnie z Playbookiem) i oddajemy cumy. Na wodzie jesteśmy o 11:30 – start jest o 13:00.


NIEDZIELA – gotowość startowa, 5, 4, 1, START
Start szykuje się z wiatrem, dlatego dla porządku stawiamy na chwilę genakera, aby przygotować go gotowego w worku do późniejszej szybkiej jazdy w górę. Po ustawieniu przez komisję linii startu pingujemy w ploterze obydwa jej końce (zapisujemy współrzędne dwóch punktów – komisji i pinu, a soft wylicza nam czas do startu, dystans do linii oraz korzystniejszy koniec linii). Łapiemy pomiar w momencie ustawienia się dziobu jachtu przy dwóch nabieżnikach.
Obserwując tendencje wiatru i aktualizując prognozę, dopracowujemy strategię na pierwszy odcinek trasy. Wiatr północno zachodni o sile 3 węzłów. Nie rośnie. Decydujemy się na korzystny i bezpieczny wariant startu z lewego końca. Mamy przy okazji świadomość złych odczytów SET i DRIFT– czyli kierunku i siły prądu, a jest on zauważalny w sterowności jachtu. Wartości te są dla nas dość znaczące głównie na początku naszego wyścigu, kiedy to pierwszy odcinek prowadzi przez wąskie kanały i wyspy.
Mając zaufanie do przygotowanej przez Filipa – naszego nawigatora marszruty / routingu trasy, która de facto uwzględniała również prądy (dzięki Filip) skupiamy się na wyznaczonych przez program waypointach – punktach składowych trasy. BTW. Filip z sukcesami reprezentuje Polskę w grze Virtual Regatta w formule Offshore!

Genaker - check!

Współrzędne widocznych czarnych punktów podane są przez program do routingu tj. qtvLm, który podobnie jak Predict Wind analizuje różne modele pogodowe oraz prądy, aby wyznaczyć jak najszybszą trasę do celu dla danego jachtu (tutaj potrzebne są wykresy biegunowe prędkości).
NIEDZIELA – pierwsze mile i pierwsza wachta
Jest 10 minut do startu, a komisja regatowa potwierdza przez radio nasze przypuszczenia. Od jakiegoś czasu obserwujemy dość wyraźny prąd znoszący na falstart. Bezpiecznie, taktycznie lekko spóźnieni decydujemy się obserwować flotę przed nami. Przecinamy linię startu około 10 sekund po sygnale, z postawionym i ładnie pracującym genakerem mamy dobrą prędkość do ewentualnych manewrów. Przez dobre 15 minut jedziemy na prawym halsie korzystając z korzystnego kierunku prądu i wiatru. Rufa na lewy hals i jedziemy z grupą. Kolejne godziny to doskonalenie prędkości i praca nad nawigacją.
Od startu na pokładzie mamy pełen skład – 8 osób. Ja za kołem, Sławek – Time Management (aplikacje, wachty, dziennik, Log), Rafał – Instrumenty (prędkość i tendencje wiatru do zmian), Filip – Nawigacja (Routing trasy, prognoza pogody), Grzesiek – oko/spotter (Obserwowanie pozycji innych łódek Lornetka, kompas namiarowy i Tracking), Rysiek – Pit i trym grota (zarządzanie wszystkimi regulacjami), Maciek i Tony – Żagle przednie (Szoty, wózki, hals genakera, praca dziobowego). O 17:00 następuje 4 godzinna edukacyjna zmiana stanowisk. Na pokładzie cały czas komplet. 18:22 Zachód Słońca, jedziemy na foku i grocie.
Zgodnie z naszą rozpiską, o 21:00 następuje przejęcie dowodzenia przez pierwszą nocną 4 osobową wachtę. Do czasu pierwszej zmiany maksymalizujemy VMC (Velocity Made to Course), czyli maksymalną prędkość do kolejnego ustawionego w ploterze waypointa.

Mało wiatru - Tony dociska dziób 🙂

Różowo - czarny Genaker na wyjściu z kanału

Część floty jedzie w morze
TRACTRAC – aplikacja do śledzenia jachtów na trasie
Ciekawym, ale też prostym rozwiązaniem na wielu regatach jest możliwość kibicowania i obserwowania zmagań żeglarzy poprzez aplikację TracTrac. Aplikacja na bazie zapisu zaintsalowalnych na jachtach nadajników GPS, pokazuje ich prędkości oraz pozycję w rankingu. Wnikliwa analiza pozycji tych jachtów pozwala zrozumieć lokalne zachowania wiatru na akwenie i porównać swoje prędkości na różnych odcinkach trasy. Aby nie było za łatwo, aplikacja ma ustawione około 20 minutowe opóźnienie.
Z uwagi na to, że według zaleceń routingu oddalamy się nieznacznie od osi trasy TracTrac pokazuje miejsca 2,3,4, a nawet 5, na 11 startujących jednostek w naszej klasie. W żeglarstwie jednak nie dystans, ale czas pokonania trasy jest najważniejszy. Trzymamy się naszej długoterminowej strategii i skupiamy się na prędkości. Co raz lepiej czujemy jacht, jest dobrze.
Po 4 godzinach wskakujemy na 1 miejsce. Połowa wyścigu. Po niespełna godzinie okazało się jednak, że mimo wyraźnego odseparowania od wyspy Vis parkujemy w jej cieniu na 6 godzin! Na nasze pocieszenie, wielu parkuje. Routing zawiódł, nasza lokalna wiedza i nawigacja też zawiodła, ktoś inny rozegrał do lepiej – spadamy na 5 miejsce.
LINK DO STRONY Z TRACKINGIEM WYŚCIGU:

TracTrac - aplikacja o znaczeniu strategicznym

Podgląd prędkości w TracTrac
PONIEDZIAŁEK – back in the game
Po długiej nocce i długim poranku, łapiemy wiatr i odpalamy genakera. Gonimy grupę. W ciągu dnia jest zdecydowanie łatwiej w nawigacji i tworzeniu krótkoterminowej strategii, czy planowaniu taktyki.
Dzięki dobrej obserwacji konkurencji i za sprawą popełnionych przez nich błędów doganiamy stawkę i wyprzedzamy 2 jachty z naszej grupy. Jesteśmy na 2 pozycji. Brak na ten moment nowego waypointa (obserwujmy warunki i inne jachty). Na wachcie Rysiu, Maciek, Grzesiu i Sławek. Aktualizujemy prognozę, patrzymy na TracTrac oraz wyciągamy wnioski z instrumentów pokazujące trendy z siłą i kierunkiem wiatru. Nieustannie trymujemy Ganakera na halsie i szotach – pilnujemy grupy maksymalizując VMG – żeglujemy długo na motyla.

Czas na obiad. Pamiętam, że było smacznie!
WTOREK 03:30 – Finish
Podczas rutynowej kontroli pozycji i prędkości innych jachtów na TracTrac okazuje się, że aplikacja odmawia posłuszeństwa (jak się okazało później awaria dotknęła wszystkich uczestników – dodatkowa atrakcja :). Od 22:00 jesteśmy bez apki. W nocy zbieramy wiedzę o pozycji innych jachtów ze świateł nawigacyjnych, kompasu namiarowego i aplikacji Marine Traffic wgranej w ploter. Chwilę przed godziną 23:00 decydujemy się na zaatakowanie pierwszego miejsca – przed nami jeszcze 4 godziny wyścigu. Ostatni możliwy odczyt z TracTrac pokazał, że prognoza pogody w końcu się sprawdza. Wiatr wchodzi od brzegu, budując się od południa. Szacowany czas dopłynięcia + /- godzina 03:00. Krótka decyzja i robimy rufę w kierunku odkręcającego i wzmagającego się wiatru. Jedziemy tak dobre 15 minut, aby po niecałej godzinie zmniejszyć dystans do zwalniającej w dziurze floty. W zasięgu dwa jachty z naszej grupu. Mamy prędkość i pozycję do ataktu. Back in the game. Po 3 godzinach przemyślanej halsówki, doskonałej pracy załogi oraz adaptacji trymu, wyprzedzamy taktycznie 2 jachty na mecie ustawionej pod prąd wypływającej z Dubrovnika rzeki. Nasze 1 miejsce nie byłoby tak spektakularne, gdyby nie fakt, że chwilę przed przecięciem linii, wyprzedzamy o 4 sekundy jacht z naszej klasy. Skąd oni się tam wzięli?, tylko oni wiedzą :). Austriacka załoga przez zawieszeniem się trackera była na 7 pozycji! Siła determinacji i pozytywna energia załogi sprawiła, że po przepłynięciu 173 mil i 38 godzinach pracy dowieźliśmy w pięknym stylu nasz zasłużony sukces.
Uradowani i jeszcze pełni emocji zaraz odpalimy silnik, aby jak najszybciej zjeść i odpocząć po długim wyścigu. Chwila! silnik nie działa. Szybko kontakt przez radio do organizatora i wezwanie asysty, prąd ściąga nas na skały! Ster strumieniowy pracuje i na samym grocie udaje nam się wyjść z trudnej sytuacji (W pewnym momencie staliśmy w miejscu). Po zwrocie prze sztag, przechodzimy na środek ujścia rzeki, jest Rib z asystą, jest hol, jesteśmy w domu. Jedzonko, prysznic i spać.

Zmęczeni, ale ze smakiem i humorem wcinamy obiecany na finishu gulasz

Wygrywamy pierwsze miejsce o 4 sekundy!!!
WTOREK – Dubrovnik, wręczenie nagród (1 wyścig)
Wtorek był dla nas czasem na relax, zwiedzanie, wspólne wnioski i świętowanie.
Aby odreagowac emocje po wyścigowe poszedłem wybiegać się na pobliską górę. Widok rozpościerał się na przybrzeżne wody Dubrovnika i jego przepiękne wyspy. Załoga poczyniła zakupy i szykowała się do wieczornego wyjścia na miasto. Część z Załogi skorzystała ze zorganizowanej wycieczki z przewodnikiem po starym Dubrovniku, a część oddała się eksplorowaniu urokliwego miasteczka na własną rękę.
Na 19:00 zaplanowane było wręczenie nagród na schodach przepięknej katedry Vlaho. Po pełnej pozytywnej energii ceremonii, wręczeniu pamiątkowych talerzy i koronacji wieńcem laurowym udajemy się na wspólną kolacje. Po raz kolejny omawiamy plany i strategie na wyścig. Dzięki Maćkowi – naszemu mentalnemu coachowi udaje mi się prawdziwie cieszyć ze zwycięstwa – to było ważne. Łapiemy energię na środowy start.

Widok z hotelu w Marinie

Świętujemy zwycięstwo w Dubrovniku
ŚRODA – start do drugiego wyścigu
Po krótkim wtorkowym odpoczynku, ruszamy w środę w drogę powrotną do Biogradu na Moru. Na odprawie skipperów dowiadujemy się, że godzina startu będzie przesunięta o co najminiej 2 godziny z uwagi na słabnący wiatr. Wypływamy z Dubrovnika na silnikach. Flota 36 jachtów płynie na północ. Po 3 godzinach jazdy na silniku docieramy do miejsca z wiatrem, przed samą Korculą. Nawigacyjna bomba 50 na 50. W lewo na zachód w morze, czy w prawo krótszą trasą na wschód w kanał Korculański?
Na podsumowaniu drugiego etapu dużo osób wspominało później trudność podjęcia decyzji, w tym miejscu. Dodatkowo żaden model pogodowy nie sprawdził się i podawał rozbieżne informacje. Finalnie zdecydowalismy się na żeglowanie trasą, za czołowymi, szybszymi konstrukcyjnie jachtami z klasy ORC.

Załoga podłączyła ploter do tableta. Można sterować i nawigować w mesie 🙂

Chwilę po starcie do Biogradu.
ŚRODA/CZWARTEK – trudna decyzja i konsekwencje
Dobry start i dobra pozycja w grupie, utwierdziły nas w przekonaniu, o dobrej decyzji… na krótko. Z dobrej pozycji doświadczamy parkingu w kanale Korculańskim (tym razem na 4 godziny w środku nocy). Po długiej walce z bezwietrzem wzmaga się oczekiwany silny wiatr. Odpalamy Genakera. Po 20 minutach żeglujemy już powyżej 10 węzłów w 25 węzłach wiatru, a przez chwilę nawet na motyla 😉 Prowadzi Tony – lekko w transie 🙂
O poranku klaruje się sytuacja. Wiatr słabnie do 11 węzłów, a my zjeżdżamy się z flotą, która wybrała lepsza trasę na zachód od Korculi (wracają z morza). Odpalamy ustawienie Toniego – żeglujemy z pracującym na motyla Genakerem i Fokiem po stronie Grota – zysk 0,3-0,5 węzła prędkości – działa! Do mety pozostaje około 80 mil – połowa dystansu. Ciśniemy, ale prognoza się nie sprawdza. Przerzucamy, zrzucamy, stawiamy i trymujemy żagle. Wraz z powolnym spadkiem siły wiatru, na horyzoncie pojawia się ciemna chmura! Czas na LYO, ciepłe napoje i dołożenie odzieży.
Po około 20 minutach układ wysokiego ciśnienia daje o sobie znać. Chmura rozbudowuje się na zachód od nas, widoczne są szkwały, wiatr odkręca do prawej z wyraźnym spadkiem temperatury. Idzie potencjalnie deszcz, a za 30 minut jest zachód słońca (piękny widok). Ubieramy się na nocną jazdę do mety. Genaker pownownie i pewnie wypełnił się – jedziemy. Nieco później zmiana wachty i uwaga wiatru 🙂 na 10 minut siada kompletnie, następnie wiatr rośnie odkręcając o 160 stopni. Wcześniejszy układ baryczny odpuścił i skręcił w stronę Włoch. Z baksztagu lewego halsu i genakera, mamy pełny bajdewind prawego halsu. Znowu robi się ciekawie, rozpędzamy się 🙂
Druga połowa wyścigu to potyczki z pogodą, szukanie target speed, routingiem, trackingiem i emocjami. Na wachcie do mety Maciek, Sławek, Grzesiek i Rysiek. Wiatr znowu nieznacznie rośnie, a my odrabiamy straty, robiąc największe prędkości we flocie. Za chwilę aktualizacja prognozy i zerknięcie w TracTrac. Zauważamy, że jachty w kanale w Biogradzie znacząco zwolniły i mają problem z przeciwnym prądem. Największe prędkości prądu morskiego występują co 3 godziny po High Water i Low Water. Dzisiaj w nocy w przeciągu 6 godzin miało przepłynąć przez kanał 1 metr sześcienny wody! Wow.

To w tymi miejscu zadecydował się los wyścigu.

Omawiamy zadania na następną wachtę

Chwila refleksji i zabieramy się za żeglowanie...

Na motyla
PIĄTEK – blisko mety
Wiatr słabnie, planujemy strategię na końcówkę, odświeżamy regularnie TracTrac. Plasujemy się aktualnie w tym wyścigu na 4 miejscu, co zapewnia nam w obecnej konfiguracji tabeli 2 miejsce w „Generalce”.
Dobre rozegranie prądów w kanale sprawiło, że wyprzedziliśmy przed metą jeszcze 2 jachty z grupy Dufor 41 Performance. Linię przekraczamy 03:32 – jak w zegarku. Na metę 1 i 2 wyścigu wpływamy o tej samej porze!
W porcie meldujemy się na tyle późno i ale też wcześnie, że prawie nie opłacało się iść spać. Pozytywnych emocji nie brakowało, ale po godzinie rozmów górę wzięło zmęczenie.

W nocy napotykamy duży ruch - jesteśmy zmęczeni, ale wciąż czujni.

Wyprzedziliśmy na finishu 2 łódki analizując strategię z TracTrac
EPILOG
Obiektywnie patrząc, ale też z perspektyw mojej załogi, wyścig był bardzo trudny. Kilka załóg zrezygnowało z uwagi na uciążliwe strefy bez wiatru. Od żeglarzy wymagane było pełne skupienie i ważenie każdej decyzji. Trzeba było żeglować bezpiecznie z naciskiem na minimalizowaniem potencjalnych błędów.
Na pochwałę mojej załogi zasługuje fakt, że w obydwu wyścigach dowieźli jacht 9 godzin przed time limit, pokazując wole walki i spokojną głowę.
Kończymy regaty Offshore Challenge na 2 miejscu w klasie Bavaria 46 Cruiser (11 jachtów) i po przeliczeniu czasu 4 miejsce w klasie One Design (Bavaria + Dufour 41 Performance 21 jachtów).
Zakończenie regat odbyło się w klubowej restauracji przy okazji branchu. Był czas na wymianę doświadczeń i emocji oraz gratulacji dla konkurentów.
Po raz kolejny utwierdziłem się w przekonaniu, że warto tutaj przyjeżdżać. Wszystko na wysokim żeglarskim poziomie i ze smakiem. Puchary rozdane, jutro powrót. Czas na relaks.

Załoga na MEDAL

i PUCHAR!
PODSUMOWANIE
Przepłynęliśmy łącznie lekko ponad 300 mil, tasując się we flocie załóg z Austrii, Niemiec, Ukrainy, Wielkiej Brytanii, Węgier, Litwy, Szwajcarii i Izraela. Godnie reprezentowaliśmy nasze biało – czerwony barwy i uczyliśmy się od siebie nawzajem.
Ogromne podziękowania dla mojej załogi za ich energię, zaangażowanie najlepszą atmosferę, super rozmowy i extra poczucie humoru. Takie wypady uczą nie tylko żeglarsko, one zbliżają ludzi i pozwalają lepiej poznać siebie. Dobre zgranie załogi i wzajemne zrozumienie to klucz do osiągania właśnie takich wyników. Było nie tylko intensywnie sportowo, ale i towarzysko wyjątkowo .
Wielkie podziękowania kieruję raz jeszcze na ręce firmy LYOFOOD. Dziękujemy za zaufanie i wsparcie, które znacząco pomogło w wykręcaniu tego wyniku!

Szczęście w pełni zasłużone i uzasadnione

Dziękujemy LYO, będziemy szczerze polecać


